W tym sezonie Michał Zając jest reprezentantem Polski w rozgrywkach akademii FIA Karting Academy Trophy, która już zakończyła cyklu i Champions of the Future Academy Program.
Młody kierowca z Warszawy dał się poznać z bardzo dobrej strony podczas wielu wyścigów. Pytamy go o przyszłość i tegoroczne rozgrywki.
Wystartowałeś w tym sezonie w dwóch seriach – Champions of the Future Academy i FIA Karting Academy Trophy. Jak oceniasz swoje występy?
Oceniam ten sezon bardzo pozytywnie. Jego pierwsza część była dla mnie trudna, ponieważ w większości wyścigów brakowało mi odpowiedniego tempa.
Wszystko zmieniło się podczas COTFA w Viterbo, gdzie stanąłem kolejno na drugim i pierwszym stopniu podium. W Kristianstad również pokazałem bardzo dobre tempo, wygrywając czasówkę oraz wszystkie heaty. Te wyniki dały mi dużo pewności siebie i pokazały, że jestem w stanie regularnie walczyć o wysokie pozycje.
Zaliczałeś się do najlepszych kierowców tych dwóch serii. Czy rywalizacja na najwyższym poziomie wymaga specjalnego przygotowania?
Tak, rywalizacja na takim poziomie wymaga dobrego przygotowania. Sama szybkość nie wystarczy – trzeba pracować nad siłą i wytrzymałością, ale też nad przygotowaniem mentalnym. Wszystko to jest bardzo ważne w kartingu, dlatego staram się rozwijać każdy z tych elementów i cały czas pracować nad sobą, żeby móc rywalizować na najwyższym poziomie.
Jaka była twoja recepta na to, żeby jechać bardzo szybko w gronie międzynarodowym?
Myślę, że moimi mocnymi stronami są naturalna szybkość i powtarzalność. Bardzo ważne jest też dobre ustawienie karta oraz współpraca z doświadczonym mechanikiem i coachem. Po każdym wyścigu analizujemy, co mogłem zrobić lepiej – zarówno jeśli chodzi o jazdę, jak i decyzje podejmowane na torze. Dzięki temu mogę wyciągać wnioski z każdego wyścigu i cały czas się poprawiać.
Który z wyścigów albo która z rund w tym sezonie była dla Ciebie najtrudniejsza?
Moim zdaniem najtrudniejszą rundą w tym sezonie była COTFA w Walencji. Był to mój pierwszy wyścig w sezonie, pierwszy start w kategorii OK-N, a także pierwszy kontakt z oponami VEGA, na których wcześniej nie miałem okazji jeździć.
Pierwszego dnia kwalifikacje zakończyły się dla mnie pechowo z powodu wypadku w pit lane. Na zimnych oponach jeden z kierowców uderzył w bandę i zablokował wyjazd z pit lane, przez co nie miałem możliwości przejechania szybkiego okrążenia. W efekcie do każdego heatu startowałem z końca stawki. Mimo tego pierwszy dzień zakończyłem w top 10, co było dobrym wynikiem w tych okolicznościach.
PRZECZYTAJ: Michał Zając z Kristianstad wyjechał z satysfakcją
Drugiego dnia wygrałem swój pierwszy heat, dzięki czemu zdobyłem pole position do finału. Ostatecznie ukończyłem go na trzeciej pozycji. Biorąc pod uwagę wszystkie trudności tego weekendu, był to dla mnie bardzo wartościowy start i dobre doświadczenie na początku sezonu.
Co najbardziej zapamiętałeś z tegorocznej rywalizacji w Champions of the Future Academy i FIA Academy?
Zdecydowanie najbardziej zapamiętałem weekend COTFA w Viterbo. Pierwszego dnia kwalifikacje oraz każdy wyścig ukończyłem na drugiej pozycji. Drugiego dnia wygrałem czasówkę, wszystkie heaty i finał. Było to moje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, ale mam nadzieję, że nie ostatnie. Ten weekend dał mi dużo pewności siebie i pokazał, że stać mnie na walkę o zwycięstwa.
Z FIA Academy zdecydowanie najbardziej zapamiętałem weekend w Kristianstad. Pokazałem tam znakomite tempo, wygrywając kwalifikacje oraz wszystkie heaty. Niestety finał zakończył się dla mnie pechowo, ale cały weekend pokazał, że mam tempo, aby walczyć o podium i zwycięstwa.
Jaki masz cel na sezon 2026? Zostało nam jeszcze kilka miesięcy – gdzieś Cię jeszcze zobaczymy i w jakich rozgrywkach?
Moim celem na ten sezon jest wygranie COTFA. Bardzo chciałbym osiągnąć ten cel, choć wiem, że będzie to trudne, szczególnie ze względu na moją stratę punktową do pierwszej dwójki. Weekend w Viterbo pokazał jednak, że w jednym wyścigowym weekendzie można odrobić bardzo dużo punktów. Dlatego do końca sezonu będę walczył do końca i zrobię wszystko, aby maksymalnie wykorzystać każdą okazję do odrobienia strat i zakończyć sezon z jak najlepszym wynikiem.
Jaką radę dałbyś młodszym zawodnikom, którzy chcą pójść w Twoje ślady?
Przede wszystkim trzeba być przygotowanym na niepowodzenia, porażki i momenty zwątpienia. Najważniejsze jest, żeby wyciągać z nich wnioski i wykorzystywać je w kolejnych wyścigach. Trzeba też umieć ocenić, co naprawdę było skutkiem naszych błędów, a co wynikało ze sprzętu, opon czy innych czynników.
Bardzo ważna jest też praca nad przygotowaniem mentalnym. Wiele błędów może wynikać z presji albo braku skupienia na tym, co mamy zrobić tu i teraz.
ZOBACZ: Mazurek Dąbrowskiego dla Michała Zająca
Ważna jest też współpraca z odpowiednimi ludźmi – dobrym mechanikiem i trenerem. Warto też sprawdzać i rozwijać swoje umiejętności, rywalizując z zawodnikami z różnych krajów i w zawodach wysokiej rangi. Warto cały czas szukać miejsca i ludzi, z którymi można się rozwijać i którzy naprawdę pomagają kierowcy robić postępy.
Warto też próbować swoich sił w zawodach, w których sprzęt zapewnia organizator, a nie poszczególne zespoły. Dzięki temu wszyscy mają bardziej wyrównane warunki i można zobaczyć, jak naprawdę wyglądamy na tle innych zawodników.
Dobrym uzupełnieniem jest również simracing, który pozwala dużo trenować i poprawiać wiele elementów jazdy.
Najważniejsze jednak, żeby się nie poddawać, cieszyć się z każdego sukcesu i cały czas szukać sposobów, by być coraz lepszym.
Jakie jest Twoje wyścigowe motto?
„Skup się na tym, co możesz zrobić teraz”. To podejście, nad którym cały czas pracuję. Wiem, że nie ma sensu wybiegać myślami w przyszłość ani zastanawiać się nad tym, na co nie mam wpływu. Trzeba maksymalizować swoje szanse na dobry wynik, koncentrować się na tym, co mogę zrobić najlepiej i przede wszystkim skupić się na tym, co jest tu i teraz.
Czy masz jakiegoś sportowego idola albo sportowca, na którym się wzorujesz?
Moim idolem jest Dani Juncadella, jeden z najbardziej utytułowanych hiszpańskich kierowców, który w swojej karierze zdobył między innymi mistrzostwo Europy F3, wygrał prestiżowe Grand Prix Makau, a także odnosił sukcesy w wyścigach GT i Endurance, w tym zwyciężał w 24-godzinnym wyścigu Spa i 24-godzinnym wyścigu Daytona. Bardzo inspiruje mnie jego podejście do sportu, sposób bycia i przede wszystkim to, że nigdy się nie poddaje, nawet w trudnych momentach. Dobrze się znamy i po trudniejszych weekendach wyścigowych wielokrotnie dawał mi cenne wskazówki, które bardzo mi pomogły i pozwoliły wyciągnąć wnioski na przyszłość. Jestem mu za to bardzo wdzięczny.
Czy są kierowcy kartingowi, których podpatrujesz?
Tak. Oglądając wyścigi innych kierowców, zwracam uwagę na to, jak jeżdżą i jakie decyzje podejmują na torze. Nie mam jednego konkretnego zawodnika, którego szczególnie obserwuję. Staram się podpatrywać różnych kierowców i zwracać uwagę na rzeczy, które robią inaczej lub lepiej ode mnie. Później próbuję wykorzystać to podczas własnej jazdy. W ten sposób cały czas uczę się czegoś nowego i staram się być coraz lepszy.
Z kim najlepiej współpracuje Ci się na torze?
Najlepiej współpracuje mi się z ludźmi, którzy mają taki sam cel jak ja i naprawdę angażują się w mój rozwój. W tym sezonie szczególnie przekonałem się, jak ważne jest otaczanie się odpowiednimi osobami – doświadczonymi, zaangażowanymi i takimi, które potrafią wskazać mi, nad czym jeszcze muszę pracować. Ważne jest dla mnie też to, żeby mieć wokół siebie ludzi, którzy naprawdę chcą mi pomóc i wspierają mnie w dążeniu do celu.
Jaki masz długofalowy cel w motosporcie? Gdzie chciałbyś, żeby Twoja kariera Cię zaprowadziła?
Mam swoje długofalowe plany, ale na tym etapie nie chcę ich jeszcze zdradzać. Na razie skupiam się przede wszystkim na dalszym rozwoju w kartingu, zdobywaniu doświadczenia i osiąganiu jak najlepszych wyników.
Rozmawiał Paweł Surynowicz
fot. Racing Numbers | BoxBoxPhoto
© ℗ Wszelkie Prawa Zastrzeżone




Facebook
Twitter
Instagram
YouTube
RSS