Za nami pierwszy od 30 lat weekend wyścigowy FIA w Polsce.
W Słomczynie podczas FIA European Championship Arrive&Drive rozmawialiśmy z szefem GKSK Pawłem Pęcakiem.
„To był bardzo trudny czas przygotowań do tej imprezy i nie dotyczył samego okresu bezpośrednio przed imprezą, ale kilku lat. Chodziło nie tylko o sam Autodrom Słomczyn, ale również sprawdzano ekipy, które mamy oraz „produkty”, które wypuszczamy w postaci serii kartingowych. To wszystko podlegało ocenie. I to się udało.” – powiedział Polskiemu Kartingowi Paweł Pęcak, szef Głównej Komisji Sportu Kartingowego oraz członek prezydium PZM
Zawody FIA wróciły do Polski po 30 latach przerwy. Po raz ostatni rywalizację w ramach mistrzostw Europy FIA obserwowaliśmy na polskim torze 30 lat i 2 miesiące wcześniej w Bydgoszczy. Zawody w Słomczynie były szóstym weekendem wyścigowym w ramach mistrzostw Europy FIA w Polsce. Wcześniej odbywały się na torach w Kędzierzynie-Koźlu i Bydgoszczy (czterokrotnie) w latach 1975, 1977, 1979, 1994 i 1996.
„Po 30 latach przerwy od ostatnich zawodów międzynarodowych jesteśmy w miejscu, w którym możemy powiedzieć, że zaczynamy erę imprez międzynarodowych na poziomie europejskim i światowym i mogę zapewnić wszystkich, że już w przyszłym roku spotkamy się w anturażu FIA.
Sądzę, że zostaniemy docenieni, ale te informacje, które dziś otrzymałem od wiceprezydenta CIK, który był obecny podczas zawodów, może nie są jeszcze gwarancją, ale na pewno zapowiedzią. Więc tak, rozpoczęliśmy erę zawodów międzynarodowych na torach europejskich.” – powiedział Paweł Pęcak.
Sukces organizacyjny FIA Karting European Championship Arrive&Drive przełożył się na wielki sukces sportowy. W obu kategoriach tytuły mistrzowskie zdobyli Polacy. Nasi kierowcy zdominowali rywalizację kategorii Junior i Senior. Aż pięciu polskich zawodników stanęło na podium obu kategorii. Kacper Turoboyski i Maksymilian Piątek zdobyli tytuły mistrzów Europy. Błażej Kostrzewa i Łukasz Jezierski tytuły wicemistrzów, a Adrian Potępa tytuł II wicemistrza w kategorii Senior. A jeszcze niedawno nie wiadomo było, czy w ogóle zawody się odbędą z powodu wycofania się Francuzów i Hiszpanów z organizacji dwóch rund.

„Jeśli chodzi o wycofanie się organizatorów z Francji i Hiszpanii to rzecz nie dotyczyła problemów z frekwencją, a raczej kwestii regulaminowych. To były dwie bardzo ważne i istotne rzeczy. Błąd polegał na tym, że regulamin ograniczał uczestnictwo w zawodach zawodników, którzy mieli już na swoim koncie start w zawodach FIA. Uważam to za krytyczny błąd. Ale on zostanie poprawiony. Drugą kwestią był oczywiście „przegrzany” kalendarz. Wiemy dobrze ile imprez odbywa się podczas tego weekendu w Europie. I te dwa powody wystarczą do tego, aby frekwencja podczas zawodów Arrive&Drive była jaka była. Ale dla nas start w tym układzie, przy mniejszej frekwencji jest nieco lepszy, bowiem musieliśmy poznać te procesy, zaakceptować je i przyzwyczaić się do nich, a wolumen zawodników, czy to będzie 40 czy ponad 100, nie powinien dal nas stanowić problemu. Być może byłoby to obciążenie, gdybyśmy zainaugurowali przy pełnej obsadzie, czyli 112 zawodników, plus ewentualny support kierowców występujących w narodowej imprezie. A tak odbyło się całkiem spokojnie, ale pracy było sporo.”
„Wszystkim organizatorom bardzo dziękuję, a zawodnikom gratuluję, bo start w Słomczynie wymagał jednak pewnego wysiłku finansowego oraz pogrzebania w kalendarzu, bo jesteśmy w fazie urlopów. Za chwilę mamy start zawodów Kartingowych Mistrzostw Polski, więc wielu zawodników musiało przerwać swoje urlopy i wakacje i przyjechać tutaj do Słomczyna.” – zakończył Paweł Pęcak.
Rozmawiał Paweł Surynowicz
fot. Michał Max Kondrowski (Rallyart.pl)
© ℗ Wszelkie Prawa Zastrzeżone




Facebook
Twitter
Instagram
YouTube
RSS