Jest jednym z czołowych kierowców Rotax w krajach Beneluksu. Mieszkający na stałe w Holandii Max Sadurski przeniósł się do nowej kategorii.
Nigdy nie próbowałem innych sportów, bo karting to moja pasja – mówi w rozmowie z Pawłem Surynowiczem.
Co się wydarzyło w Cremonie? Jak wyglądał finał z twojej perspektywy?
W parc fermé panował spory chaos, bo praktycznie wszyscy cały czas zmieniali opony. Warunki były niepewne i trudno było podjąć właściwą decyzję. Ostatecznie czterech zawodników zdecydowało się na opony deszczowe, a reszta, w tym ja, wybrała slicki.
Start miałem bardzo dobry i po pierwszym zakręcie jechałem na trzeciej pozycji. Niestety w drugim okrążeniu popełniłem mały błąd, przez co spadłem na P13. Od tego momentu musiałem już gonić stawkę i starałem się odrobić jak najwięcej pozycji. Myślę, że sędziowie nie bardzo wiedzieli co zrobić z tą sytuacją
Debiutujesz w tym sezonie w kategorii seniorskiej. Masz już na swoim koncie kilka udanych startów. Czy odczuwasz dużą różnicę między kategoriami?
Szczerze mówiąc, różnica w samej prędkości nie jest aż tak duża – tempo jest bardzo podobne. Największa różnica wynika z opon, które pozwalają jechać szybciej w zakrętach. To sprawia, że jazda jest bardziej wymagająca zarówno fizycznie, jak i technicznie.
Konkurencja w tym sezonie wśród seniorów jest ogromna. Jaki jest Twój cel na ten sezon?
Moim celem jest walczyć o czołowe pozycje w każdych krajowych i europejskich zawodach i regularnie być wśród najszybszych.
W jakich seriach będziemy mogli Cię zobaczyć w tym sezonie?
W tym sezonie startuję w mistrzostwach krajowych, czyli UKS – są to połączone mistrzostwa Holandii i Belgii (od tego roku stare Chrono i Belgium Max Challenge) oraz pojadę serię Euro Trophy, BNL i wyścig RMCIT w Le Mans.
Dlaczego wybrałeś karting, a nie inną dyscyplinę sportu?
Karting robię od najmłodszych lat i zawsze czułem, że to jest to, co chcę robić. Nigdy nie próbowałem innych sportów, bo karting to moja pasja.
Czy masz jakiegoś kierowcę, na którym się szorujesz i podglądasz?
Tak, moim idolem jest Max Verstappen, bo od małego zawsze na niego patrzyłem i podziwiałem go za to, jak jeździ.
Jesteś jednym z wielu polskich kierowców, którzy na stałe mieszkają poza granicami kraju. Czy myślisz, aby znów wystartować w Polsce?
Tak, kilka lat temu startowałem w Polsce w klasie Mini Max w Bydgoszczy. Przyjechali wtedy moi dziadkowie i do dziś pamiętam ten weekend. Chciałbym kiedyś jeszcze raz wziąć udział w zawodach w Polsce, może w przyszłym roku, kto wie?




Facebook
Twitter
Instagram
YouTube
RSS