Jednym z polskich zwycięzców Rotax CEE jest Dawid Maślakiewicz, który po raz drugi z rzędu wygrał rywalizację DD2 Max i zapewnił sobie bilet na finał światowy w Bahrajnie.
Polski mistrz, który w roku ubiegłym dał popis wspaniałej jazdy w Grand Finals, znów wystartuje w tej wielkiej kartingowej imprezie.
To jego drugie zwycięstwo w DD2 w CEE i trzeci wywalczony bilet z tej serii.
Tymczasem po starcie w austriackim Brucku i przed występem we francuskim Le Mans Dawid znalazł kilka chwil by odpowiedzieć na pytania Pawła Surynowicza.
Od pięciu sezonów jesteś w absolutnej elicie serii Rotax CEE. W tym czasie zdobyłeś trzy bilety na finał światowy, dwukrotnie wygrywając serię. Jak się czujesz po ostatniej rundzie, w której znów zapewniłeś sobie start w Grand Finals?
Ostatnia runda Rotax CEE to dla mnie zawody, w których musiałem tylko dojechać do mety, żeby zagwarantować sobie bilet na Grand Finals. Przez pomyłkę na kwalifikacjach, gdzie zostałem zdyskwalifikowany za nierozsunięte końcówki tylnego zderzaka, udało się trochę poćwiczyć coś innego niż odjeżdżanie całej stawce. Dla mnie była to jedna z niewielu okazji do trenowania i dalszego doskonalenia walki na torze.
PRZECZYTAJ: Dawid Maślakiewicz z kolejnym biletem na finał światowy
Jak wygląda rywalizacja DD2 Max w CEE? Czy to duża stawka z wysokim poziomem rywalizacji? Jaka jest twoja perspektywa?
Jeśli chodzi o poziom stawki i rywalizację w mojej kategorii w CEE, to na początku sezonu pojawiło się na starcie kilka znanych nazwisk takich jak: Alex Saarniala, Leon Mandle, Phillip Moitzi, a nawet Mateo Zanchi. Pierwszych trzech to czołówka światowa DD2, a Mateo na pewno będą kojarzyć zawodnicy serii Rok Cup. Jednak łączyło ich, to że na mecie regularnie kończyli za mną. Dlatego też mam wrażenie, że moi rywale odpuszczali sobie startowanie w CEE, szukając innych serii do wygrania biletu.
Za nami cztery rundy serii CEE. Która z nich była najtrudniejsza dla ciebie?
Najtrudniejszą dla mnie rundą zdecydowanie była otwierająca sezon odsłona w Jesolo. Tak jak wspomniałem wcześniej, było tam najwięcej mocnych konkurentów.

Gdybyś mógł, opowiedz o Rotax CEE dla początkujących kierowców z Polski. Czym jest ta seria i jak wygląda rywalizacja?
Z mojej perspektywy Rotax CEE wydaje się naturalnym krokiem dla kierowców startujących w krajowych seriach Rotax, którzy szukają imprezy do podszkolenia się w trudniejszej stawce i na trudnych obiektach. Za to dla doświadczonych kierowców, CEE jest miejscem do walki o bilety na Grand Finals, a polskich kierowców wygrywających je możemy znaleźć co rok. Jednak istnieje kilka konkurencyjnych alternatyw jak Rotax Nordic, albo Morawski Puchar Rotax.
Grand Final w Bahrajnie będzie twoim kolejnym. Podczas ostatniego wielkiego finału byłeś drugi na mecie o milimetry za zwycięzcą. Wiemy co stało się później. Jaki masz plan na najbliższy finał?
Tegoroczny finał w Bahrajnie będę traktował tak jak wszystkie inne zawody, w których startuję. Cel: wygrać. Jednak będę musiał się dobrze przygotować, dlatego szukam możliwości startu w innych seriach niż CEE do końca roku.
Ale zanim finał, jesteś we Francji. Jaki plan na Rotax International Trophy? To kolejna wielka impreza Rotax, tyle że europejska.
Ponownie, plan się nie zmienia. Cel: wygrać. W tym roku kalendarz dobrze się dla mnie ułożył, ponieważ bezpośrednio przed International Trophy miałem szansę rozgrzać się na Rotax CEE.
ZOBACZ: Rekordowe RMC International w Le Mans
Rozmawialiśmy już na ten temat, ale nie mogę nie zadać na koniec tego pytania, abyś przypomniał wszystkim. Czym jest dla ciebie karting?
Patrząc z perspektywy mojego 20-letniego życia, karting zajmuje tu 70%. Aktualnie jestem aktywnym zawodnikiem, pracuje jako trener i telemetrysta w Bambini Racing, oraz trenuje przyszłych kierowców na torze rentalowym. Mam plan na przyszły sezon w postaci zmiany kategorii, ale narazie trzeba dokończyć ten sezon.
fot. Jakub Rovny (race.sk)
© ℗ Wszelkie Prawa Zastrzeżone




Facebook
Twitter
Instagram
YouTube
RSS