Filip Stec i Błażej Kostrzewa zdobyli w miniony weekend Trofeo delle Industrie.
Tym samym wpisali się do historii zawodów jako polscy kierowcy numer dwa i trzy jako zwycięzcy tej historycznej imprezy. Błażej Kostrzewa dokonał tego w niesamowitym stylu.
Jedynym polskim zwycięzcą “Industrii” do teraz był Igor Waliłko, który zwyciężył w kategorii KF2 w 2012 roku w barwach Lewis Hamilton Racing Team, satelitarnego teamu fabryki CRG. Błażej Kostrzewa i Filip Stec wpisują się w polskie zwycięstwa w tej historycznej i legendarnej imprezie, która w tym sezonie rozegrała swoją 53. edycję – po raz pierwszy w 1971 roku.

Ale jeśli dorzucimy do polskich zwycięstw tegoroczny triumf Stana Ratajskiego w kategorii Mini 60, który ściga się w barwach Francji, ale o polskiej fladze na kombinezonie nie zapomina, otrzymamy czterech polskich zwycięzców Trofeo delle Industrie w 2025 roku.

W tegorocznych zawodach wystartowało 258 kierowców. Impreza, mimo iż rozgrywana na koniec sezonu, cieszy się dość sporym zainteresowaniem. W zestawie startowym sześciu kategorii wystartowało 13 polskich kierowców.
W najmłodszej kategorii Mini 60 U10 wystartowali Ernest Molenda (GP Racing), David Aagten (CRG Factory) i Filip Stec (Energy Corse). Wśród starszych kierowców Mini obserwowaliśmy tylko jednego kierowcę z polską flagą na gokarcie, Stana Ratajskiego, ale młodziutki kierowca polskiego pochodzenia znany jest i występuje jako Francuz.
W OK-N wystartowali Miłosz Smuk (Gold Kart), Aleksander Mrozik (Lenovo Kali Kart), Bartosz Grzywacz (Zanchi) oraz Karol Pasiewicz (Magik). W kategorii OK Junior wystartowało czterech polskich kierowców. Byli to Aleksander Czub (KB Racing), Remigiusz Samczyk (Forza Racing), Wiktor Stalmach (KB Racing) i Aleksander Rogowski (KB Racing).
Błażej Kostrzewa (Ward Racing) był jedynym kierowcą z Polski w kategorii OK-N Junior, ale w rywalizacji pojawił się również jadący z norweską licencją Norbert Plaszewski (Zanchi), z kolei w KZ2 Polaków zabrakło.
Na najwyższym stopniu podium stanęli Błażej Kostrzewa, Filip Stec i Stan Ratajski. Ale szczególnie cieszy postawa Błażeja Kostrzewy, który udowodnił, że ostatnia pozycja zajęta w czasówce może doprowadzić do zwycięstwa. Jego zwycięstwo łamie wszelkie stereotypy, które od lat panowały wśród kierowców. Błażej udowodnił, że nie tylko jest nieszablonowym kierowcą, ale od kilku sezonów znajduje się w szczycie swojej formy. Ostatnie zwycięstwa w Polsce, ale też w WSK Final Cup, a teraz w Industrii są tego doskonałym dowodem.
Ostatni w czasówce, w dwóch heatach kwalifikacyjnych zaliczył najlepszy czas i w sumie 41 wyprzedzeń (+P20, +P21), zanotował dwukrotnie siódmą pozycję, a w prefinale zdeklasował rywali, przyjeżdżając na metę również z najlepszym czasem (+P10) o pół sekundy szybciej niż kolejny kierowca. Finał był już tylko formalnością. Błażej Kostrzewa wygrał go prowadząc od startu do mety. Zawody w Lonato były kolejnym znakomitym weekendem wyścigowym Polaka. Norberta Plaszewskiego zabrakło w finale.
Drugim polskim zwycięzcą był Filip Stec, który wygrał rywalizację w najmłodszej grupie kierowców Mini 60 U10. Filip ścigał się w jako debiutant w teamie fabrycznym Energy Corse i zdobył swoje pierwsze międzynarodowe trofeum. Rozpoczął od pole position w czasówce, po heatach kwalifikacyjnych był drugi, w prefinale trzeci, a w finale pierwszy. Pozostali polscy kierowcy zanotowali pozycje w drugiej części stawki. David Aagten był 26. (-P24), a Ernest Molenda 29 (+P6).
W kategorii OK Junior polscy zawodnicy zajęli w finale odpowiednio 12. Wiktor Stalmach, 19. Aleksander Rogowski, 20. Aleksander Czub i 26. miejsce Remigiusz Samczyk, który nie ukończył rywalizacji.
W kategorii OK-N najwyższą pozycję w finale zaliczył Karol Pasiewicz, który był ósmy. Bartosz Grzywacz nie ukończył rywalizacji i został sklasyfikowany na 32. miejscu. Miłosz Smuk i Aleksander Mrozik nie zdołali zakwalifikować się do finału.
fot. Sportinphoto Kart Photo-Agency; LRN Photo
© ℗ Wszelkie Prawa Zastrzeżone




Facebook
Twitter
Instagram
YouTube
RSS