Za nami kolejna edycja Rotax Grand Finals. Impreza w Bahrajnie zgromadziła na starcie niemal 400 kierowców, w tym kilkunastu polskich zawodników.
Na podium zawodów stanął Dawid Maślakiewicz, polski faworyt. Wyścigi były niezwykle emocjonujące, a walka często twarda i bezpardonowa.
Podium Dawida Maślakiewicza jest trzecim w historii występów polskich zawodników w tej imprezie i pierwszym we flagowej kategorii DD2 Max. Wrocławianin znakomicie prezentował się na przestrzeni całych zawodów. Prezentował dojrzałą postawę i pewnie zmierzał do końcowego wyniku. Reprezentanci polskiego dystrybutora wystąpili w finałach trzech kategorii oraz elektrycznej E20 Senior.
Wielki finał Rotax Grand Final rozpoczęła rywalizacja kategorii elektrycznych. W E20 Senior obserwowaliśmy trójkę polskich kierowców. Pecha miał Jakub Jojko, który nie ukończył finału. Za to z powodzeniem rywalizowali Antoni Kugacz i Milan Skoneczny, którzy przesunęli się w stawce o kilka pozycji. Antoni Kugacz wyprzedził czterech rywali i zajął siódme miejsce. Milan Skoneczny sześciu i uplasował się na dziesiątej pozycji. Z kolei Marcin Beczek w E20 Master zajął 14. miejsce.


Jako pierwsi z grona „tradycyjnych” kategorii wystartowali kierowcy Micro Max. W zestawie startowym trójka polskich kierowców, którzy ruszyli z trzeciej, szóstej i dziesiątej linii startowej. Najwyższą pozycję startową miał Jan Woźniak, który rozpoczął od piątego pola, Maksymilian Raczkowski ruszył z dwunastej pozycji, a Maximilian Safarzyński z dwudziestej.
Rywalizacja była niezwykle ciekawa i dynamiczna. Na początku wyścigu Jan Woźniak stracił swoją pozycję i uplasował się w drugiej dziesiątce. Maksymilian Raczkowski próbował przebić się do ścisłej czołówki, dochodząc do szóstego miejsca, ale po kilku okrążeniach również spadł o kilka pozycji. Max Safarzyński z kolei walczył w drugiej części stawki, w trzeciej dziesiątce.
W czołówce trwała dramatyczna walka o zwycięstwo i podium pomiędzy kierowcami z Wielkiej Brytanii, Zjednoczonych Emiratów i Ameryki Południowej. A Polacy ostatecznie uplasowali się na mecie na 11. pozycji Jan Woźniak, 24. Maksymilian Raczkowski i 29. Maximilian Safarzyński.
Rywalizację wygrał Albert Pharoah, który wyprzedził na mecie Benjamina Karajkovicia o 0.009 sekundy! Podium uzupełnił kolejny z Brytyjczyków Singh Pahal Dhian, który wykręcił najlepszy czas wyścigu i przesunął się o 12 pozycji do przodu. Ale po weryfikacji kar klasyfikacja uległa zmianie. Zwycięzcą został Benjamin Karajkovic (ZEA), a kolejne pozycje zajęli Miranda Bruno z Chile i Dominik Vera Roa z Kolumbii. To pierwsze tak liczne podium Ameryki Południowej w Micro Max. Brytyjczycy Albert Pharoah, Singh Pahal Dhian, ale również nasi Jan Woźniak i Maksymilian Raczkowski otrzymali kary i uplasowali się kolejno na 12., 13. i 15. i 32 pozycji. A zatem najlepszy wynik wśród polskich zawodników wywalczył Jan Woźniak, a Maximilian Safarzyński zajął 23. miejsce.

W finale kategorii Mini wystartował jedynie Bruno Gajewski reprezentujący Niemcy, który w finale nie miał szczęścia i uplasował się na 30. pozycji. Do ostatnich metrów oglądaliśmy niezwykle emocjonująca walkę kierowców brytyjskich, którzy w pierwszej części wyścigu zdominowali rywalizację zajmując pierwszych sześć pozycji. Ostatecznie na metę jako pierwszy przyjechał Oliver Spencer reprezentujący w Grand Finals Zjednoczone Emiraty Arabskie, przed Brytyjczykiem Ryanem Whitem i Niemcem Duemmerem.
Rywalizacja „miniaków” i walka kierowców startujących z drugiej części stawki była doskonałym dowodem na to, że nawet ruszając do wyścigu z dalszych pozycji można walczyć, przy sprzyjającym szczęściu, nawet o zwycięstwo. Najlepszym dowodem była postawa Olivera Spencera, który wystartował z 21. miejsca. Piąty w finale Rumun Marc Moia z 20., a ósmy Irlandczyk Alex Reilly z 28. pola startowego. Po weryfikacji kar przez sędziów Oliver Spencer stracił swoje zwycięstwo i spadł na 6. miejsce. Podium stracił również Ryan White, a zwycięzcą został Brytyjczyk Tom Read, a na podium znaleźli się Rumun Marc Moia i Portugalczyk Vicente Capela.
Wyścig finałowy juniorów, w którym zobaczyliśmy jedynie reprezentującego Holandię Maksa Sadurskiego i dwóch słowackich kierowców KRK Racing był absolutnie niesamowity. Tu również pierwsze skrzypce odgrywali Brytyjczycy, którzy bardzo szybko przejęli inicjatywę i liderowanie w wyścigu. Albert Friend, Harry Freeman, Jacob Ashcroft czy Albie Lapper przewodzili stawce i dyktowali tempo. Max Sadurski zakończył rywalizację na piątym kółku, a Branislav Rentka uplasował się na mecie na wysokim ósmym miejscu, po pokonaniu jedenastu rywali. Martin Soltys z kolei, drugi z kierowców KRK Racing minął metę jako 20. kierowca.
Jednak to co wydarzyło się na ostatnim okrążeniu przejdzie z pewnością do historii finałów światowych i mających miejsce w ich trakcie incydentów. Prowadzący z dużą przewagą nad całą stawką dwójka brytyjskich kierowców, Harry Freeman i Albert Friend, wypadło z toru. Incydent wyglądał o tyle źle, że wydawało się, że Friend, który jechał tuż za Freemanem, nie zachował się „po przyjacielsku” i wjechał w liderującego rodaka. Chwilę wcześniej sam stracił prowadzenie na rzecz Freemana, po prowadzeniu przez dziewięć okrążeń. A całe zdarzenie miało miejsce na …dwa zakręty przed metą. Skorzystali na tym kierowcy, którzy jeszcze chwilę wcześniej mieli świadomość, że zwycięstwo czy podium nieuchronnie się od nich oddala. Wygrał Litwin Majus Mazinas, a tuż za nim metę minęli Czech Zdenek Babicek i Brytyjczyk Jacob Ashcroft.
Ale oczywiście nie obyło się bez kar i weryfikacji klasyfikacji. Sędziowie przyznali ich aż 15! Zwycięstwo zachował Litwin Majus Mazinas, a podium uzupełnili Jacob Ashcroft i Albie Lapper. Z podium wypadł Zdenek Babicek. Z kolei na czwarte miejsce przesunął się Branislav Rentka z KRK Racing, a Martin Soltys na 11.

Wyścig seniorskiej kategorii był również emocjonujący i pokazał dominację …Brytyjczyków, którzy ostatecznie zjawili się na mecie na trzech pierwszych miejscach. Niestety, zabrakło w rywalizacji polskiego kierowcy więc rywalizację finałową obserwowaliśmy bez większych emocji. Na mecie finału z dość dużą przewagą, sięgającą ponad jednej sekundy i dwóch dziesiątych zameldował się Macauley Bishop, ubiegłoroczny mistrz Wielkiej Brytanii, którego doskonale znamy z rozgrywek europejskich Rotax. Tuż za nim na mecie zjawił się jego rodak Cian Gereghty, a na trzeciej pozycji przyjechał Sean Butcher. Brytyjska czołówka prezentowała się bardzo dojrzale. Widać było dużą kulturę jazdy i doświadczenie, czego nie można było powiedzieć o Brytyjczykach startujących jedną kategorię wcześniej. Sędziowie jednak przyjrzeli się uważnie jeździe wszystkich kierowców i zweryfikowali klasyfikację. Z podium wypadł Cian Gereghty, a jego miejsce zajął Sean Butcher. Na trzecią pozycję wskoczył Francuz Tom Langlois.
W następnej kolejności na torze pojawili się kierowcy DD2 Masters i DD2 Max, a więc były to polskie finały z Polakami w zestawach startowych. Najpierw obserwowaliśmy rywalizację „mastersów”, Sławomira Murańskiego, który ruszył do wyścigu z 19. pozycji. Wyścig rozpoczął się od twardej walki o prowadzenie pomiędzy dwójką ubiegłorocznych triumfatorów Grand Finals Xenem de Ruwe i Nicolasem Picotem, którzy ruszyli z pierwszej linii. Po kilku okrążeniach w czołówce zaczęło się robić ciasno, dołączył do niej Duńczyk Jannik Jensen, Francuz Charles Seguin i Nowozelandczyk Mark Kinsman, ale przede wszystkim wbił się w ścisłą czołówkę niczym czołg Litwin Martynas Tankevicius.

To właśnie on sukcesywnie zdobywał kolejne pozycje, w sumie dwanaście, po czym objął prowadzenie na dwunastym okrążeniu i nie oddał go aż do mety. Zwycięstwo Tankeviciusa było drugim litewskim triumfem tego dnia. Podium uzupełnili Charles Seguin i Argentyńczyk Gabriel Zughella.
Sławomir Murański walczył w niezwykle gęstym środku stawki i ostatecznie uplasował się na 17. miejscu.
Ostatnim wyścigiem była rywalizacja DD2 Max, w której obserwowaliśmy Dawida Maślakiewicza, który ruszył z trzeciej pozycji. Okazało się, że to był jedyny wyścig, w którym czołowi zawodnicy zachowali swoje miejsca startowe. Pole position wywalczył Holender Sem Knopjes, który bardzo szybko zdobył delikatną przewagę i nie oddał jej do mety.
Tuż za jego plecami o drugą pozycję trwała walka pomiędzy Dawidem Maślakiewiczem a Czechem Jakubem Bezelem. Panowie dwukrotnie wymienili się pozycjami, ale po kilku kółkach postanowili gonić lidera. W tej konfiguracji dojechali do mety. Być może gdyby Dawidowi udało się szybko zająć drugie miejsce, bardzo twardo bronione przez Czecha, mielibyśmy powtórkę sprzed roku i piękną pogoń i walkę o zwycięstwo. Tak się nie stało. Pierwszy był Knopjes, drugi Bezel, a trzeci Maślakiewicz, który wywalczył pierwsze i jedyne w tym roku i trzecie w historii podium dla Polski w Rotax Grand Finals.
Zwycięzcy Rotax Grand Finals 2025
Micro Max – Benjamin Karajkovic – Zjednoczone Emiraty Arabskie
Mini Max – Tom Read – Wielka Brytania
Junior Max – Majus Mazinas – Litwa
Senior Max – Macauley Bishop – Wielka Brytania
DD2 Max – Sem Knopjes – Holandia
DD2 Masters – Martynas Tankevicius – Litwa
E20 Senior – Jacobs Jannik – Niemcy
E20 Master – Maurits Knopjes – Zjednoczone Emiraty Arabskie
fot. Łukasz Iwaniak; Rotax Karting
© ℗ Wszelkie Prawa Zastrzeżone




Facebook
Twitter
Instagram
YouTube
RSS