Znakomicie zapowiadający się kolejny włoski finał zawodów w wykonaniu Alana Jakóbiaka zakończył się wypadkiem i kontuzją. Polski kierowca zamiast do ścisłej czołówki podczas ceremonii zakończenia, trafił do szpitala. To wielki pech zawodnika z Radomia.
„Nie tak miał wyglądać ten weekend w Jesolo. Jechałem tam z ogromną motywacją, pewny siebie i gotowy walczyć o jak najlepszy wynik. Z każdym kolejnym wyjazdem czułem, że robię postępy, jestem szybszy i coraz bardziej wierzę w to, że mogę rywalizować z najlepszymi. Niestety, sport potrafi pisać własne scenariusze” – napisał na swoim profilu społecznościowym Alan Jakóbiak.
W miniony weekend w Jesolo kierowca KRT Exprit uległ groźnemu wypadkowi w wyścigu finałowym i trafił do szpitala. Tam czekała go operacja i po krótkim pobycie pod opieką włoskich medyków wrócił do domu. Niestety, radomianin będzie zmuszony pauzować i czeka go długa rehabilitacja. Ile potrwa?
„Jeszcze kilka godzin wcześniej myślałem tylko o wyścigach, kolejnych startach i walce o swoje cele. Dziś przede mną zupełnie inne wyzwanie – długa rehabilitacja, ciężka praca i cierpliwe wracanie do pełnej sprawności” – czytamy we wpisie młodego kierowcy. „Ale wiem też jedno – nie zamierzam się poddać. Karting nauczył mnie walczyć do końca, niezależnie od okoliczności” – napisał Alan.
Włoski weekend w wykonaniu Alana nie rozpoczął się zbyt obiecująco. Dopiero 18 czasówka spowodowała, że radomianin znów musiał ruszać do wyścigu ze środka stawki. W porównaniu z wcześniejszym weekendem włoskiego Roka w Lonato, rozpoczynał od tego samego miejsca, jednak tym razem sytuacja wyglądała nieco inaczej.
W prefinale Alan bardzo dobrze wystartował, Po kilku kółkach przebił się na 12. miejsce, ale chwilę później znalazł się na końcu stawki, wypchnięty z toru przez rywali. Zdeterminowany zdołał odrobić część strat, pokazując dobre tempo. Wciąż jednak plasował się w okolicach końca drugiej dziesiątki, co wymagało bezbłędnej jazdy w finale.
Wyścig finałowy rozpoczął się dla Alana znakomicie. Już po kilku okrążeniach zostawił za plecami sześciu rywali, przesuwając się na 13. pozycję. Na siódmym kółku podjął próbę wyprzedzania jednego z rywali, ale jego wóz znalazł się w bardzo niefortunnym położeniu, zblokowany między rywalem a tarką zakrętu, od wewnętrznej części toru. Później wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Wjazd na tarkę, lekkie podbicie przedniego koła i jednocześnie oparcie się o wózek rywala spowodowały oderwanie się prawych kół od nawierzchni. Wózek Alana wykonał salto przez lewy bok, tak zwany „dach”. Z uwagi na groźnie wyglądający wypadek sędziowie wprowadzili żółtą flagę na całym torze i procedurę SLOW przez trzy kolejne okrążenia, po czym wyścig przerwano na ponad 45 minut.

„Przede mną długa droga, ale zrobię wszystko, żeby wrócić. Wrócić silniejszy, mądrzejszy i jeszcze bardziej zmotywowany. Wierzę, że jeszcze stanę na starcie, założę kask i będę robił to, co kocham najbardziej” – czytamy we wpisie Alana Jakóbiaka na jego profilu społecznościowym.
Wierzymy, że rekonwalescencja młodego kierowcy nie potrwa długo i już niebawem, jeszcze w tym sezonie, zobaczymy go na torze.
KIEROWCĘ WSPIERAJĄ

źródło zdjęć: Alan Jakóbiak – Karting Driver; fot. Printh24
© ℗ Wszelkie Prawa Zastrzeżone




Facebook
Twitter
Instagram
YouTube
RSS