Za nami kolejna edycja międzynarodowej imprezy Rotax International Trophy w wyścigowej stolicy Francji Le Mans.
W finałach zawodów obserwowaliśmy jazdę siedmiu kierowców z Polski.
Rotax Internatioal Trophy to jedna z największych imprez kartingowych w Europie. W miniony weekend we Francji rozegrano kolejną edycję tego wydarzenia, w której udział wzięło 343 kierowców, w tym 13 z Polski. To frekwencyjny rekord RMCIT. Polaków zabrakło jedynie w kategorii Mini Max, wszystkie pozostałe pięć klas były „obsadzone” polskimi zawodnikami.
Najlepszy wynik w RMCIT uzyskał Dawid Maślakiewicz (46Team), nasz eksportowy kierowca, lider klasyfikacji generalnej i nieoficjalnie świeżo upieczony zwycięzca Rotax CEE w DD2 Max. W Le Mans wrocławianin również wystartował w DD2 plasując się na 6. miejscu w wyścigu finałowym.
Choć liczyliśmy na zwycięstwo lub podium, to jednak szósta pozycja to bardzo dobry wynik i prognostyk przed zbliżającym się wielkim finałem w Bahrajnie. Dawid ruszył do finału z czwartej linii (P8) , na początku spadł nieznacznie, ale ostatecznie przesunął się o dwie pozycje do góry.
W finale wystartował również Patryk Donica (KRK), ale nie ukończył finału notując tylko 10 z 16 okrążeń. Z kolei nie zakwalifikował się do wyścigu głównego Victor Wojtan (46Team), który po heatach kwalifikacyjnych uplasował się na 54. miejscu w rankingu wobec 36 pozycji kwalifikujących.
Rywalizację w DD2 Max wygrał Belg Lenn Nijs przed Łotyszem Edgarsem Vilcansem i Duńczykiem Knudem Nielsenem.
Wśród najmłodszych w finale obserwowaliśmy wszystkich zawodników z Polski. Najlepszy wynik uzyskał Jan Woźniak (Bambini), który uplasował się na 11. pozycji, choć metę minął jako 13. kierowca w stawce. Jednak kary dwóch rywali awansowały go o dwa oczka wyżej.
15. pozycję w wyścigu finałowym zajął Tymoteusz Pięta (KRK), który utrzymał swoją pozycję względem startu, a awans o trzy oczka w finale uzyskał Franciszek Malik (KRK), notując 19. miejsce.
Czwarty z polskich kierowców nie ukończył wyścigu finałowego. Do mety zabrakło zaledwie dwóch okrążeń. Maksymilian Raczkowski zakończył swój udział po 10 kółkach i został sklasyfikowany na 31. miejscu.
Zwycięzcą najmłodszej kategorii został Brytyjczyk Charlie Page.
W kategorii Mini Max Polacy nie wystartowali. Rywalizację wygrał Brytyjczyk Emerson MacAndrew-Uren, w pierwszej dziesiątce stawki znaleźli się sami Brytyjczycy. Jeden z nich jechał pod flagą Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
W kategorii Junior Max w finale wystartował jeden z dwóch polskich zawodników. Alex Rogowski (KRK) uplasował się w finale na 24. miejscu, choć finiszował wyżej, jako 14. kierowca. Niestety kara pięciu sekund za wbity zderzak pozbawiła go pozycji i zepchnęła aż o 10 miejsc niżej.
Drugi z Polaków Aleksander Raczkowski (KRK) nie zdołał zakwalifikować się do finału, zajmując po kwalifikacjach 46. pozycję.
Kategorią juniorską wygrał kolejny z Brytyjczyków Jacob Ashcroft.
W finale niezwykle obleganej we Francji kategorii seniorskiej zabrakło polskich kierowców. Żadnemu z trójki „driverów” 46Team sztuka ta się nie udała. Karol Kamiński zajął po kwalifikacjach 55. miejsce, Kacper Sitko 82., a Ksawery Lizak 105.
Rywalizację wygrał, a jakże, Brytyjczyk – całe podium było brytyjskie – Macauley Bishop – ubiegłoroczny mistrz Wielkiej Brytanii w tej kategorii, trzeci kierowca Euro Trophy i drugi w Grand Finals. W roku ubiegłym Bishop był piąty w Le Mans, teraz okazał się najszybszy.
I wreszcie w kategorii DD2 Masters, w której wystartowało 30 zawodników, również mieliśmy polski akcent. Na torze pojawił się Kiryll Biryuk (46Team), ale jego również nie zobaczyliśmy w finale. Mimo, iż względnie dobrze sobie radził w kwalifikacjach i uplasował się na ich koniec na 23. pozycji, w finale nie pojechał. Wrócił przedwcześnie do kraju z powodów osobistych.
Rywalizację wygrał ubiegłoroczny triumfator Grand Finals Belg Xen de Ruwe ścigający się od wielu lat dla Słowenii.
Wszyscy zwycięzcy imprezy uzyskali bilety na Rotax Grand Finals w Bahrajnie.
fot. KSP Reportages
© ℗ Wszelkie Prawa Zastrzeżone




Facebook
Twitter
Instagram
YouTube
RSS