PODZIEL SIĘ

Adam Gładysz przez wiele lat występował na torach wyścigowych w Polsce i poza granicami. Zdobywał tytuły mistrzowskie, ścigał się w prestiżowych seriach. Mogliśmy go zobaczyć między innymi za kierownicą Porsche GT w prestiżowym pucharze tej marki. Po odwieszeniu wyścigowych rękawic do szafy zajął się biznesem i do motosportu konsekwentnie wprowadza swoje pociechy.

Jego młodszy syn, Maciej jest tegorocznym finalistą Rotax Grand Finals. Przed wielkim finałem pytamy Adama o cel na największą imprezę Rotaxa i przygotowania do startu.

Jesteś doświadczonym i utytułowanym kierowcą, menedżerem, człowiekiem związanym z motosportem od wielu lat. Dzisiaj pierwsze kroki w motosporcie stawiają twoje dzieci. Maciek wywalczył znakomity sukces w tym sezonie, zdobył nie tylko mistrzostwo i puchar ale również bilet na Grand Finals. To prestiżowa impreza. Ale ty masz w swoim portfolio wiele takich imprez.
Tak, w motorsporcie jestem od dziecka. Mój Tata startował w rajdach samochodowych mistrzostw Polski. Ja również zacząłem od rajdów, ale zawsze bardzo chciałem się ścigać z rywalami na torze. Dlatego mając 18 lat przeniosłem się na tory. Najpierw przez wiele lat startowałem w Polsce i zagranicą, później już tylko zagranicą. Między innymi w międzynarodowej serii Scirocco R-Cup, później w Porsche GT3 Cup czy 24h w Dubaju.

Byłem również współorganizatorem prestiżowej serii wyścigowej VW Golf Cup w latach 2005-2006 oraz 2013-2015. Natalia i Maciek od samego początku z moją żoną Asią towarzyszyli mi podczas wyścigów. Motosport „wyssały z mlekiem matki”. W sezonie 2017 odnieśliśmy nie wątpliwie ogromny sukces. Maciek wygrał wszystko w Micro Max, będąc jednym z najmłodszych. To dopiero jego drugi pełny sezon startów. Natalia uplasowała się tuż za podium na 4. miejscu.

Natalia i Maciek od samego początku z moją żoną Asią towarzyszyli mi podczas wyścigów. Motosport „wyssały z mlekiem matki”.

 

Jakie nastroje w ekipie przed wielkim finałem?
Na finał światowy jedziemy z bardzo dobrym nastawieniem. Zawsze przygotowujemy się na 100% i chcemy powalczyć o jak najlepszy wynik. Nie ma żadnego ciśnienia ani presji. To już niewątpliwy sukces, że Maciek będzie startował w Rotax Grand Finals z orzełkiem na kombinezonie, będąc najmłodszym uczestnikiem.

Rotax Grand Finals to prestiżowa impreza, w której startują sami mistrzowie, najlepsi kierowcy. Jaka jest recepta, żeby dobrze zaprezentować się w takiej imprezie?
Całe moje doświadczenie przekazuję Natalii i Maćkowi. Zawsze staramy się przygotować najlepiej jak to jest możliwe do każdych zawodów. Tutaj stawka będzie niezwykle mocna i wyrównana. Każdy może wygrać z 36 zawodników, mistrzów swoich krajów, praktycznie z wszystkich kontynentów. Perfekcyjne przygotowanie zawodnika, mentalnie i fizycznie. Dobre losowanie sprzętu… a potem odpowiednie go ustawienie. I jedno z najważniejszych elementów w sporcie, to szczęście. Można być najlepszym zawodnikiem, najszybszym na torze, ale gdy zabraknie szczęścia, to wtedy często nie ma takiego wyniku jak być powinien.

Filozofia firmy Rotax to losowane silniki, losowane ramy, nowy sprzęt dla każdego kierowcy. Rotax wychodzi z założenia, że najważniejszym elementem jest kierowca i jego umiejętności. Jak odbierasz taką filozofię? Czy jest słuszna?
Uważam, że ta forma jest bardzo dobra, pod warunkiem, że taki sprzęt jest sprawdzony przez organizatora. Każdy z silników powinien być skontrolowany na hamowni, że jest praktycznie taki sam jak kolejny, kolejny i kolejny. Nie ma dwóch takich samych identycznych silników, ale nie mogą one odbiegać parametrami za bardzo od siebie. Natomiast jeśli chodzi o ramy, to nie ma większego problemu. Tutaj każda jest wręcz identyczna, i teraz zależy tylko od teamu, żeby odpowiednio ją ustawił pod zawodnika i warunków na torze.

Jak projektuje się dzisiaj karierę kierowcy wyścigowego? Czy karting jest nieodłącznym elementem kariery w dzisiejszych czasach?
To jest temat bardzo szeroki i można się nad tym szeroko rozwodzić. Wszystko zależy jakie podejście mają do tego rodzice zawodnika, i sam zawodnik. Jeżeli ktoś planuje karierę kierowcy wyścigowego, to uważam, że w dzisiejszych czasach karting jest nieodłącznym elementem. Trudno jest zacząć karierę w wieku na przykład 20 lat i oczekiwać, że będzie się ścigać w DTM czy F1. Chcąc jeździć na wysokim poziomie w mocnych seriach wyścigowych zagranicą, trzeba absolutnie zacząć jak najwcześniej. Oczywiście są zawsze wyjątki od tej reguły, jak chociażby Damon Hill, który nie jeździł w kartingu, a został mistrzem świata w Formule 1. Były to też trochę inne czasy, dzisiaj poprzeczka jest postawiona znacznie wyżej. Świat jednak nie kończy się na F1 czy DTM, jest wiele innych ciekawych serii na świecie, w których można się z powodzeniem ścigać.

Jesteś w kartingu już od kilku lat, wprowadzasz swoje dzieci do motosportu. Nie myślałeś, aby samemu spróbować swoich sił w kartingowym wózku? I wystąpić w takiej imprezie jak Grand Finals razem z synem?
Nie, przyznam szczerze, że w ogóle o tym nie myślę. Kiedy zakończyłem dwa lata temu swoją zawodową karierę po 17 latach, całkowicie skoncentrowałem się na pracy w firmie i prowadzeniu Natalii i Maćka w kartingu. Mam swojego gokarta KF, do którego wsiadam czasami podczas treningów i kręcę trochę kółek po torze. Ale to bardziej żeby „nie zardzewieć”. Natomiast planuje po ponad rocznej przerwie reaktywować swój Gładysz Racing Team i obsługiwać zawodników w wyścigach samochodowych. Być może wystartuję ponownie w jakimś 24h wyścigu.

Mam swojego gokarta KF, do którego wsiadam czasami podczas treningów i kręcę trochę kółek po torze. Ale to bardziej żeby „nie zardzewieć”.


Jaki jest wasz cel w Portugalii?

Walczyć o jak najlepsze miejsce w stawce, a przy okazji zebrać cenne doświadczenie, które zaprocentuje w przyszłości. Plany na sezon 2018 zostaną przedstawione po Rotax Grand Finals.

Byliście tam na testach, co możesz powiedzieć o tym miejscu?
Bardzo ciekawy tor. Szybki, ale również są na nim partie techniczne. Maćkowi bardzo odpowiada jego konfiguracja i bardzo dobrze się na nim czuje. Infrastruktura obiektu też jest bardzo fajna. Na torze znajdują się boksy, jest duży padok, restauracja, sklep z częściami do gokartów. Tak naprawdę wszystko, co powinny posiadać dzisiejsze obiekty kartingowe. Bardzo blisko toru jest również hotel. W sąsiedztwie tor samochodowy. Można powiedzieć, że w pełni profesjonalny obiekt, spełniający wszystkie normy XXI wieku.

O polskiej reprezentacji w Portimao przeczytasz TUTAJ

fot. Archiwum Adama Gładysza, Rafał Oleksiewicz (Polski Karting)
© Wszystkie prawa zastrzeżone

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here