PODZIEL SIĘ

W tegorocznych, niezwykle silnych rozgrywkach Rotax CEE wywalczył bilet na finał światowy. Posiada niezwykły instynkt wyścigowy, potrafi wykorzystać każdą szansę na zmianę pozycji i błąd rywala. Wygrał już Rotax Max Challenge Poland, zdobył tytuł mistrza Polski w kategorii międzynarodowej, startował w najbardziej prestiżowych zawodach. Nikogo więc nie dziwiło, że W CEE w tym roku zaliczał się do murowanych faworytów.

Druga pozycja Kuby Greguły w międzynarodowej serii w Europie dała mu kolejną przepustkę na Rotax Grand Finals. Kuba wraca do Portugalii, gdzie już ścigał się w wielkim finale. O przygotowaniach, nastawieniu, celach i samych zawodach tuż przed wyjazdem do Portimao rozmawiał z Pawłem Surynowiczem.

Jakie masz nastawienie przed finałem światowym?
Bardzo dobre. Ostatnie treningi pokazały, że mamy tempo. Na tym torze nie jest łatwo wyprzedzać, ale podczas ostatnich testów znalazłem swoje miejsce do wyprzedzania. Generalnie, na ostatnich testowych zawodach w Portimao nie było źle, jak również przez cały sezon, także liczę na dobry wynik w tym roku.

Jak oceniasz tegoroczny sezon. Jaki był dla ciebie?
Na początku mieliśmy trochę problemów, szczególnie w Genk. W Brucku były problemy z oponami. Ale założyliśmy sobie pewien cel, że jedziemy tylko CEE, bo nie udało się pojechać całego Euro Challenge. Trzeba było wywalczyć jak najlepszy wynik, żeby zakwalifikować się na finał światowy. Wykonaliśmy plan. Drugie miejsce w „generalce” w takiej stawce to jest bardzo dobry wynik. Były jeszcze starty w Polsce, gdzie pojechałem dwie rundy i wygrałem półfinały i finały we wszystkich weekendach w jakich wystartowałem. To mnie cieszy, bo praca, która włożyliśmy zaprocentowała. Przyjechaliśmy na koniec sezonu do Polski i wygraliśmy obie rundy.

Byłeś już w Portimao, ścigałeś się w Rotax Grand Finals. To będzie twój drugi występ. Co możesz powiedzieć o torze i o tej imprezie?
Tor nie jest łatwy. Jest długa prosta i trzeba uważać na ewentualny atak rywali. Nie można tam zaspać. Tor jest również techniczny i przy tym bardzo szybki, co tylko dodaje smaku rywalizacji. Jeśli chodzi o imprezę to moim zdaniem jest to najbardziej wartościowa impreza ze wszystkich serii, biorąc pod uwagę wszystkie kategorie. I Roka, i OK i Rotaxa. A to co najbardziej odróżnia Grand Finals od innych finałów jest to, że startują tam tylko najlepsi. W Roku czy Iame X30 może pojechać każdy. Nawet jeśli ktoś nie występował w ogóle w tej serii w sezonie. Tak jak teraz pojechali tam Polacy. W Grand Finals jest inaczej. Zaproszenia czyli bilety dostają tylko zwycięzcy krajowych serii przez to jest to impreza bardziej elitarna. Nie ma przypadkowych kierowców.

Przed czym chciałbyś przestrzec swoich kolegów, którzy startują w Grand Finals po raz pierwszy? Czy jest coś takiego na co debiutant musi zwrócić szczególną uwagę?
Grand Finals to specyficzna impreza, choćby z racji tego, że spotykają się tam sami najlepsi kierowcy z serii. Myślę, że każdy powinien przeżyć to i przejść samodzielnie, bo to jest bardzo ważne doświadczenie. Sam fakt losowania sprzętu, podwozi, silników to już jest pewien element tej imprezy, którego nie mamy na co dzień. W regularnym sezonie jest „wyścig szczurów”, zbrojenie, kto ma lepszy sprzęt. Od jakiego tunera wypożyczyć silnik, żeby było jeszcze szybciej. Organizatorzy Grand Finals gdzie indziej kładą nacisk, podchodzą do tego inaczej. Chcą, żeby szanse były w miarę równe i żeby liczyły się umiejętności. Podoba mi się to.
A impreza? Dodatkowego charakteru dodaje jej prezentacja sprzętu przed losowaniem, prezentacja zespołów, cała otoczka. To dodatkowo podnosi rangę i uczucie, że jest się na bardzo dobrej, prestiżowej imprezie.

Są jeszcze inne obostrzenia, jak zakaz treningów na miesiąc przed zawodami na tym torze…
Tak! My zdążyliśmy z testami dosłownie na ostatni dzwonek, kiedy byliśmy na Trofeu Portugal. Dzień po imprezie kierowcy, którzy biorą udział w Grand Finals po prostu nie byli wpuszczani na tor. To też dodaje pewnego smaczku tej rywalizacji. Ma się poczucie, że ktoś nad tym wszystkim jednak czuwa.

Jaki masz cel w tym roku? Jakieś konkretne miejsce, przedział w stawce?
Ciężko mi teraz odpowiedzieć na to pytanie. Chyba standardowo, chciałbym wypaść jak najlepiej, robić to, co potrafię najlepiej, jechać szybko. Podstawowym celem jest dostać się do finału i przyjechać wysoko.

W Rotax Grand Finals startuje wielu kierowców, których nie znacie z torów. To zawodnicy z Ameryk Południowej, Australii, Azji czy Afryki. Niezbyt często można ich spotkać w Europie. Niektórzy są bardzo mocni, co widać po wynikach ostatnich finałów. Jakbyś umiejscowił poziom jaki prezentują Polacy na ich tle?
Biorąc pod uwagę to, że jedzie nas tam rekordowa liczba, bo 12 kierowców z Polski jeszcze nigdy nie było, to chyba nie jest tak źle. Dajemy radę w Europie. To świadczy tylko o tym, że my też jesteśmy mocni. Trzech z nas wygrało bilety z CEE. Dwóch Polaków wygrało Nordic Challenge, jeden Eurofinał. To mówi samo za siebie. Nie potrafimy wygrywać tylko w Polsce. To się liczy chyba najbardziej.

fot. Rafał Oleksiewicz (Polski Karting)
© Wszystkie prawa zastrzeżone

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here