PODZIEL SIĘ

Michał Białach wystartował na torze Adria International Raceway jako jeden z dwójki zawodników Inter Cars Karting Team. Pod koniec minionego sezonu był jednym z najszybszych kierowców w polskiej rywalizacji DD2 Max. Wygrał zawody w Radomiu, w Słomczynie był dwukrotnie drugi. Teraz po raz kolejny widzieliśmy go w rywalizacji Rotax CEE.

Twój kolejny sezon w kartingu i kolejna impreza międzynarodowa. Jak się czujesz w swoim DD2 po kilku sezonach za kierownicą?
Zaczynam właśnie trzeci sezon. Niestety, jest to wciąż bardzo mało w porównaniu do innych zawodników z DD2. Na pewno czuje się znacznie pewniej za kierownica niż to było sezon temu. Ale ostatni rok był dla mnie naprawdę bardzo udany i jestem niezwykle z niego zadowolony. Mam nadzieję, że w tym sezonie nadal utrzymam progres. Aby to zrobić muszę startować nie tylko w Polsce, ale również w imprezach międzynarodowych typu CEE.

Nie rozważasz startu w Euro Challenge? Tam stawka wydaje się być jeszcze silniejsza.
Na ostatniej rundzie CEE było więcej zawodników w DD2 niż w Winter Cup w Hiszpanii. Co więcej, zawodnicy, którzy jechali w Adrii byli z czołówki światowej ze zwycięzcą Grand Final na czele. Poziom był na tyle wysoki, że wicemistrz Euro Challenge nie skończył zawodów nawet w pierwszej 15. Walka o pierwsze miejsce rozgrywała się między mistrzem, a zdobywcą pole position z Grand Finału 2016. Również „mastersi” jechali oddzielnie od „maxów”, co pokazuje tylko jak wielu było kierowców. Mój team ustalił, że lepiej będzie zarówno logistycznie jak i sportowo w CEE, dlatego nie mam w planach przejechania żadnej rundy Euro Challenge. Oczywiście zdobywca pole postion to Kacper Bielecki, a mistrz, zresztą wielokrotny, to Ferenc Kancsar.

Czyli zobaczymy cię nie tylko w Polsce, ale też w imprezach CEE w tym sezonie?
Tak, najprawdopodobniej pojadę cały sezon i w Polsce i CEE.

Jak masz cel na ten rok?
W dalszym ciągu zbieranie doświadczenia i nauka. Może przy okazji uda się zrobić jakieś wyniki, ale jest to sprawa drugorzędna.

Mimo, że zacząłeś ściganie w kartingu dość późno, doskonale sobie radzisz. W Polsce już zaliczasz się do najszybszych kierowców. Jaka jest recepta na to, by być szybkim?
Ciężko powiedzieć, myślę że w moim przypadku bardzo dużo pomógł mi team, w którym się znalazłem. Wydaje mi się, że współpraca zarówno z Kacprem Bieleckiem jak i zespołem mechaników przynosi owoce.

Do tego oczywiście trzeba jak najwięcej trenować i zbierać maksymalnie dużo doświadczenia z każdego wyścigu…
Myślę, ze jeśli ktoś chce się zacząć ścigać, to musi sobie zdawać sprawę, że wszystko wymaga czasu i pokory. Trzeba nie tylko poświęcać czas na naukę jazdy, ale także nauczyć się przekazywania informacji mechanikowi na temat zachowań i pracy gokarta. Bo tak naprawdę to są dwie równie ważne umiejętności w kartingu wyczynowym.

Zawody CEE w Adrii. Twoje spostrzeżenia z tego ostatniego weekendu?
Oj, tak naprawdę to były to dla mnie jedne z cięższych zawodów. Zdecydowanie pechowe. Po treningach spodziewaliśmy się dużo lepszego wyniku. Niestety, później pojawiły się bardzo liczne problemy techniczne, które nie pozwoliły mi na szybką i równą jazdę, a nie na osiągniecie poziomu, na który mnie stać. Jednak absolutnie nie uważam tego weekendu za stracony. Zebrałem dużo cennego doświadczenia oraz nauki.

Rozmawiał Paweł Surynowicz
fot. Rafał Oleksiewicz (Polski Karting)
© Wszystkie prawa zastrzeżone

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here